CHINEASY – czyli, czy nauka chińskiego może być łatwa

Podczas pierwszej wizyty w Chinach w 2008 roku obiecałam sobie, że kiedyś nauczę się chińskiego. W 2011 roku postanowiłam spełnić swoją obietnicę i rozpoczęłam intensywną naukę mandaryńskiego – w mniej niż dwa lata zdołałam osiągnąć poziom średniozaawansowany/zaawansowany HSK 5 (poziom C1 w europejskiej skali CEFRL) rozpoczynając naukę od zerowej znajomości języka.

Kiedy ktoś dowiaduje się, że znam chiński często padają komentarze w stylu: „musisz być bardzo mądra”, „na pewno masz talent do języków”, „te krzaczki wydają się takie skomplikowane, jak w ogóle można się tego nauczyć”? W takich sytuacjach uśmiecham się i tłumaczę, że ani nie jestem specjalnie mądra, ani nie mam zdolności językowych, a chiński opanowałam po prostu dzięki godzinom nauki i systematyczności. Język chiński, jak każdy inny, ma aspekty łatwe do nauczenia się – jak gramatyka i słowotwórstwo, oraz nieco trudniejsze – jak tony i znaki. Dla mnie znaki, czy jak niektórzy mówią „krzaczki”, to najpiękniejsza część języka chińskiego. Wbrew pozorom, „w tym szaleństwie jest metoda” i znaków można nauczyć się stosunkowo łatwo jeśli ktoś zdecyduje się poświęcić na naukę sporo czasu. Tak właśnie było w moim przypadku, jednak o tym napiszę w innym poście. Dziś chciałabym przedstawić wam metodę nauki czytania opracowaną przez ShaoLan Hsueh, autorkę słynnej książki „Chineasy”. Załączony filmik świetnie obrazuje wykorzystanie tej metody w nauczaniu chińskiego.

video: ShaoLan’s Chineasy: Lesson 1

Jeśli spodobała wam się powyższa lekcja opracowana przez ShaoLan, zapraszam na youtube, gdzie możecie znaleźć kilkadziesiąt podobnych filmików. Metoda nauczania wykorzystana zarówno w tych filmikach jak i w książce „Chineasy” polega na przekształceniu znaków w piktogramy, które łatwo skojarzyć i zapamiętać. W piękny i interesujący sposób tłumaczy podstawowe elementy pisma i proste znaki, dzięki którym uczeń będzie mógł budować nowe, bardziej skomplikowane znaki i wyrażenia w języku chińskim. Książkę “Chineasy” kupiłam po dwóch latach nauki chińskiego, bardziej z ciekawości niż potrzeby, więc nic nowego się z niej nie nauczyłam, niemniej myślę, że jest ciekawa propozycja dla tych, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z językiem.

Jednak zanim przystąpicie do nauki, chciałabym zwrócić uwagę na kilka ważnych kwestii. Po pierwsze, nie nastawiajcie się, że dzięki metodzie Chineasy opanujecie wszystkie znaki. Niestety do nauki większości z nich (zwłaszcza tych bardziej skomplikowanych) nie jesteśmy w stanie zastosować metody piktogramów. Ponadto wydaje mi się, że niektóre tłumaczenia zaprezentowane w książce są mocno naciągane, przez co nie każdemu ułatwią one naukę. Najbardziej nie podoba mi się, że w książce miesza się naukę znaków uproszczonych i tradycyjnych. Może to być bardzo dezorientujące dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z językiem chińskim. Jeśli należycie do tej grupy osób – pamiętajcie, że znaków nie miksujemy i nie używamy naprzemiennie – albo posługujemy się wariantem uproszczonym albo tradycyjnym.

You may also like

One comment

  • Anna 21 lipca, 2020   Reply →

    Cześć Ewo! 🙂
    Chiński w mniej niż dwa lata, jestem pod wrażeniem! Ja właśnie zaczynam swoją naukę od zera. Czy mogłabyś się podzielić informacją o tym ile godzin dziennie przeznaczałaś na naukę i z czego się uczyłaś? Będę wdzięczna za wszystkie podpowiedzi odnośnie chińskiego 🙂
    P’s: promujesz fantastyczny lifestyle, mam nadzieję, że mi też uda się tyle podróżować!
    Pozdrowienia!
    Ania

Leave a comment